Przejdź do treści

-15% z kodem LOVEISLOVE2026 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Przedmiot: W domu u Finnji

W domu u Finnji

Kolor, radość i odrobina szampana


Finnja jest właścicielką sklepu z wyposażeniem wnętrz Steinecke, stylistką wnętrz i serdeczną gospodynią. Mieszka w Hamburgu, nad samą Łabą – w barwnym mieszkaniu, które dzieli z partnerem Guido i dwoma puszystymi kulkami. Co ją wyróżnia? Jej niezachwiane poczucie stylu, zabawne podejście do aranżacji wnętrz i odwaga w używaniu kolorów – w połączeniu z północnoniemiecką szczerością i wielkim wyczuciem ludzi.
Finnja jest właścicielką sklepu z wyposażeniem wnętrz Steinecke, stylistką wnętrz i serdeczną gospodynią. Mieszka w Hamburgu, nad samą Łabą – w barwnym mieszkaniu, które dzieli z partnerem Guido i dwoma puszystymi kulkami. Co ją wyróżnia? Jej niezachwiane poczucie stylu, zabawne podejście do aranżacji wnętrz i odwaga w używaniu kolorów – w połączeniu z północnoniemiecką szczerością i wielkim wyczuciem ludzi.

Witamy w kolorowym świecie

„I uwielbiam to, że tutaj żaden pokój nie jest biały – chociaż musiałam się postarać, żeby sufit w sypialni był biały. Bo Guido powiedział: Biały to nie kolor – tego nie malujemy.”

 

Słoneczna kamienica nad Łabą, krótki dystans do pracy – i każdy zakątek starannie zaaranżowany. Finnja otwiera przed nami drzwi do swojego domu i opowiada, jak przeszła od funkcjonalnego projektowania biur do samodzielnego prowadzenia firmy aranżacyjnej.


Vida: Nie jestem tu po raz pierwszy, ale po raz drugi. Byliśmy u Ciebie w sklepie i zrobiliśmy tam kilka zdjęć. Dziękuję Ci bardzo za to, że pozwoliłaś nam niemal oszaleć – z wielkim zaufaniem. Ale teraz jesteśmy w Twoim prywatnym mieszkaniu. Opowiedz nam: Gdzie dokładnie jesteśmy, z kim tu mieszkasz, jak duże jest mieszkanie?


Finnja: Jesteśmy tutaj na uroczych 75 metrach kwadratowych, nad Łabą, przy Große Elbstraße. Mieszkam tu z moim partnerem. Od dwóch lat mieszkam tu na stałe, on od prawie dziesięciu lat. Piękne jest to, że mój sklep jest zaledwie kilka metrów dalej, więc mam bardzo krótki dojazd do pracy. Tak, mamy właściwie tylko dwa pokoje – dużą sypialnię, kuchnię, ten super długi korytarz, który trochę dzieli mieszkanie. I tak, to są nasze przytulne cztery ściany z dwoma uroczymi futrzakami.


Vida: Myślę, że od razu po wejściu widać, że mieszkają tu dwie osoby, które mają słabość do aranżacji wnętrz, albo wręcz zrobiły z tego zawód – nie tylko Ty, ale także Twój partner. A kiedy był ten decydujący moment, kiedy wiedziałaś: To będzie moje życie. To będzie kształtować moje życie. To chcę robić?


 Finnja: Myślę, że nigdy nie było takiego momentu. Pochodzę właściwie ze świata biur i upiększałam biura. Tam raczej chodziło o funkcjonalność. Czyli nie: pracujemy dużo z kolorami, jesteśmy odważni, kolorowi, dzicy i głośni – ale raczej skupialiśmy się na funkcji. Jednak każde moje mieszkanie – tak często się przeprowadzałam po Hamburgu – urządzałam indywidualnie i zauważyłam tę prywatną słabość. I wtedy poznałam Guido, który był już weteranem w branży wnętrzarskiej. A potem przyszła pandemia – pracowałam w Gewinnerach – i wtedy padło pytanie: Może nie chcesz też założyć własnej firmy? A ja na to: Pod żadnym pozorem. No cóż, a teraz jestem tutaj – od trzech i pół roku, prawie czterech – samodzielna. Tak, dzięki temu wsparciu, że jest ktoś, kto ma już doświadczenie, kto może mnie wesprzeć. Że mieliśmy świetną przestrzeń sklepową, którą mogliśmy pięknie zaaranżować. I wiedziałam: Nie jestem tam zupełnie sama. W przeciwnym razie chyba nigdy nie odważyłabym się na ten krok. I na początku było też bardzo trudno się odnaleźć – nie tylko Guido mnie, ale: to teraz także mój biznes. I to się dobrze udało i pięknie rozwinęło. I jest bardzo ekscytujące. I tak, myślę, że po prostu dobrze dogaduję się z ludźmi.


Vida: Tak, zgodziłabym się z tym. Zdecydowanie można tak powiedzieć.

Finnja: Moi klienci też to czują. Tak. I to jest naprawdę piękne.


Dom z charakterem


Chętnie tutaj celebrujemy życie – we dwoje, z przyjaciółmi. Zawsze mamy schłodzoną butelkę bąbelków w lodówce, a zwłaszcza latem cieszymy się tutaj życiem.

Vida: A powiedz: Tutaj w tym mieszkaniu jest dużo charakteru. Masz tutaj w każdym zakątku – jakby powiedziała moja przyjaciółka – stworzoną małą „instagramową” niszę, którą można wspaniale sfotografować, bo została tak pięknie zaaranżowana. Przez Was – i głównie przez Ciebie, myślę – bo widzę tu dużo mocnych kolorów, dużo radości. Co jest dla Ciebie najbardziej charakterystyczne w mieszkaniu, co Cię dobrze opisuje? Co sprawia Ci szczególną radość tutaj w mieszkaniu?


Finnja: Myślę, że te wszystkie obrazy wnoszą tu tyle charakteru – mojego charakteru. Pamiątki. Myślę, że gdybyśmy kiedyś zaginęli, a ludzie po prostu weszliby do naszego mieszkania, od razu by się dowiedzieli: Kim właściwie są Finnja i Guido i co ich łączy. I uwielbiam to, że tutaj żaden pokój nie jest biały – chociaż musiałam się postarać, żeby sufit w sypialni był biały. Bo Guido powiedział: Biały to nie kolor – tego nie malujemy.


Vida: Tak, nie jest w błędzie. To brak koloru.


Finnja: Uwielbiam też te wszystkie rośliny. Wcześniej nie było ich tu ani jednej. A Guido ma teraz też świetną rękę do roślin i w każdą niedzielę zajmuje się podlewaniem i pielęgnowaniem roślin. I tak pięknie się uzupełniamy tutaj z tymi wszystkimi elementami.


Odwaga do koloru – i żółty korytarz


Kolor u Finnji nie jest dodatkiem, ale postawą. Szczególnie korytarz jest manifestem przeciwko szarym dniom – i szarym ścianom.

 

Vida: Zwłaszcza to z kolorami, o czym właśnie mówisz. Bo myślę, że nasze klientki uwielbiają kolory – nasze dywany są naprawdę kolorowe – ale jest też wiele klientek, które mówią: O Boże, to za dużo dla mnie, za dużo koloru! I potem są zdziwione i zaskoczone – w pozytywnym sensie – kiedy w końcu mają go u siebie w domu, bo zauważają, ile radości i głębi wnosi kolor do pomieszczenia. Gdzie według Ciebie to najlepiej zadziałało? Bo moim zdaniem, właśnie tutaj korytarz jest niezwykły pod względem koloru.

Finnja: Dokładnie. W korytarzu też mieliśmy ciekawe metamorfozy – kompromisy, na które idzie się w związku. Był wcześniej pomalowany na lawendowy szary. To było jak: najlepsza pogoda w Hamburgu. I weszłam tu i pomyślałam: O Boże, to mnie przytłacza. To rzeczywiście ładny kolor, ale trochę mnie przygnębia. I też bym go pomalowała na biało. Ale jak już mówiłam: biały nie był opcją tutaj. I wtedy – miałam już w moich starych mieszkaniach ten kolor na ścianach i bardzo go lubiłam – od Farrow & Ball, to chyba „India Yellow”. I wtedy wszystko tutaj pomalowaliśmy – i teraz słońce wschodzi, kiedy wracasz do domu. Uwielbiam to.


Vida: Czyli czujesz to też?

Finnja: Tak!


Vida: Tak, i inni też – ja na pewno. Ale goście, którzy tu przychodzą, też. Czyli radziłabyś być odważniejszym, jeśli chodzi o kolor, prawda?


Finnja: Zdecydowanie. Nawet jeśli mieszkałam w mieszkaniu tylko przez rok – zawsze je malowałam. Myślałam: Jasne, to trochę pracy, kiedy się wyprowadzasz. Ale myślę, że to tak wiele zmienia, kiedy ściany nie są wszystkie białe.


Vida: Jakość życia się zmienia.


Finnja: Tak.


Vida: Szybko. Bardzo szybko. Po jednym pociągnięciu pędzla.


Zabawne mieszkanie – z bąbelkami i światłem Tetris

U Finnji mieszkanie to nie tylko piękno, ale też odrobina zabawy. Kto ma dzwonek do szampana, poważnie myśli o lekkości.

Vida: Co byś powiedziała, jest jednym z najbardziej niezwykłych przedmiotów, które tu macie?


Finnja: Jednym z najbardziej niezwykłych przedmiotów…


Vida: Co to jest z tym dzwonkiem do szampana? Zadzwoniłam, czekałam – nic nie przyszło.


Finnja: I mata powitalna przed drzwiami: „Szampan stoi w lodówce”. Czyli uwielbiamy tutaj celebrować życie – we dwoje, z przyjaciółmi. Zawsze mamy schłodzoną butelkę bąbelków w lodówce, a zwłaszcza latem cieszymy się tutaj życiem.
To są też takie trzy elementy, które się tutaj jakoś odnalazły: Myślę, że barek podarowałam kiedyś Guido, bo po prostu zawsze mamy tu jakieś napoje na zabawę. Potem lustro jest pamiątką po moim dziadku, które świetnie się integruje – także z tym dzwonkiem, który po prostu… tak… Jestem fanką dziecięcych elementów czasami w mieszkaniu, które zachęcają do ich używania.


Finnja: Dokładnie – do zabawy. Trochę zabawowo. Także ta lampa Tetris. I czasami myślę sobie, kiedy są goście: Odważcie się po prostu coś tutaj zrobić.


Vida: To nie jest muzeum. Dotykajcie.


Finnja: Zainspirujcie się książkami stojącymi na półce.

Spojrzenie w przyszłość – z uczuciem i nadzieją

Czego pragnie Finnja? Żadnych planów biznesowych. Raczej więcej człowieczeństwa. I może kilka dzwonków do szampana w mieście.


Vida: Czy jest coś, czego pragniesz na przyszłość – nie tylko jako projektantka wnętrz, przedsiębiorczyni, ale także jako Finnja? Mówiłaś wcześniej, że nie przechodzimy przez łatwe czasy – także ogólnie w branży. Czego pragniesz na przyszłość lub co widzisz nadciągającego w przyszłości?


Finnja: Nie jestem osobą, która ma jakieś roczne plany czy coś w tym stylu. Dlatego trudno mi patrzeć w przyszłość, bo przyjmuję wibracje takie, jakie są. Pragnę, abyśmy wszyscy byli trochę bardziej ludzcy, bardziej serdeczni. Mam wrażenie, że wszyscy jakoś tak się wycofujemy w jakąś skorupę. Stajemy się jakoś coraz bardziej egoistyczni.
Ekonomicznie nie rozumiem, że nikt nie rozumie, jakie mamy ceny – jaką mamy cenę, jaką wartość. Że to po prostu jest akceptowane, że te wszystkie wyprzedażowe gry jakoś nie niszczą tej bańki. Po prostu więcej miłości, serdeczności, człowieczeństwa. Myślę, że to by bardzo pomogło na świecie.


Vida: Takie proste, prawda? Może trzeba by po prostu w regularnych odstępach czasu rozstawić w mieście małe przyciski do szampana. Umieścić kilka zabawnych elementów tutaj.

 

Czytaj więcej

Zu Hause bei Katharina

W domu Kathariny

Katharina, dynamiczna menedżerka projektów w Blumen2000, zaprasza nas do swojego uroczego mieszkania o powierzchni 67 metrów kwadratowych w sercu Hamburga-Ottensen, Altona. Już od progu mieszkania ...

Czytaj więcej