Odwiedziliśmy blogerkę wnętrzarską, Leonie Eberhard, w jej hamburskim mieszkaniu w kamienicy, które wypełnia znaleziskami z pchlego targu, klasykami z IKEA i innymi skarbami vintage. W wywiadzie Leonie zdradza swoją strategię, jak zdobyć upragnione przedmioty na eBay Kleinanzeigen, z jakimi wyzwaniami mierzy się jako samodzielna matka i jak sobie z nimi radzi.

Vida: Moin Leonie
Leonie: Witajcie, miło was tu mieć.
V: Tak, w końcu. Chyba po piątej próbie. Ktoś z nas albo ktoś z was miał jakoś zawsze koronawirusa. Udało nam się i jesteśmy w waszym przepięknym mieszkaniu w Harburgu. Może na początek kilka podstawowych informacji o mieszkaniu.
L: Mieszkamy tutaj na 140 m². To stara willa miejska i mieszkamy tu od 2 lat. Sufity z sztukaterią, podłoga z desek, drzwi dwuskrzydłowe i po prostu nasz dom.

"Sufity z sztukaterią, podłoga z desek, drzwi dwuskrzydłowe i po prostu nasz dom."
V: Jesteś znana na Instagramie z wyszukiwania, ustawiania i prezentowania wyjątkowych znalezisk vintage. Gdzie je znajdujesz?
L: Klasycznie na eBay Kleinanzeigen, a różową sofę w salonie wylicytowaliśmy w domu aukcyjnym, to też dobra wskazówka.
V: Czy jest jakaś konkretna strategia, czyli szukasz czegoś konkretnego, czy jak coś widzisz, to kupujesz?
L: Najważniejsze przy kupowaniu rzeczy z drugiej ręki to naprawdę sprawdzać codziennie. Najczęściej zdarza się, że rzeczy są już sprzedane. Trzeba być sprytnym liskiem, zapisywać swoje słowa kluczowe. Szczególnie jeśli szukasz "70s Interior" lub "Vintage Ikea". Regularnie zaglądaj i jeśli coś zobaczysz, od razu działaj.

V: Jesteśmy tutaj w pokoju, którego jeszcze nie pokazywałaś zbyt często lub wcale na Instagramie. W pokoju dziecięcym twojego syna, w którym teraz leży również przepiękny Kelim Gashgai od nas. Opowiedz nam, jak podeszłaś do aranżacji tego miejsca?
L: Zajęło to bardzo dużo czasu, ponieważ oczywiście chciało się poczekać na osobowość dziecka i to była moja główna strategia. Zastanawiałam się, jakie właściwie mam dziecko, czego potrzebuje i jak się bawi. Po tym, jak się to wyklarowało, zbudowałam dla niego małą oazę spokoju, w której może czytać lub w której możemy się przytulać, a kolory utrzymałam dość neutralne, ponieważ nie chciałam narzucać mu swojego gustu i starałam się nie wchodzić w klasyczne schematy ról i kolorów. Dlatego jest raczej neutralny płciowo. Ten pokój wcześniej służył nam jako pokój przejściowy, jako przestrzeń pośrednia i gabinet. Zachowaliśmy tam kilka elementów. Na przykład tę półkę tam. To był właściwie mój stojący biurko. Jasne, to jest pokój dziecięcy, ale może kiedyś będę chciała go inaczej wykorzystać i wtedy będę mogła znaleźć jego stare zastosowanie.
V: Jakie są według ciebie największe pułapki dla rodziców urządzających pokój dziecięcy?
L: Niepraktyczne umeblowanie. Jeśli zwraca się uwagę na to, żeby rzeczy były ładne, ale nie praktyczne, dziecko nie może korzystać ze swojej przestrzeni. Chodzi o stworzenie miejsca, w którym dziecko może samodzielnie się odnaleźć i nie jest zależne od mojej pomocy, aby dostać się do swoich zabawek lub książek, lub samodzielnie poruszać się po pokoju. Tylko w ten sposób można wspierać samodzielną zabawę. Jeśli ma się to na uwadze i urządzi się pokój praktycznie, to jest to dobre rozwiązanie dla obu stron.
"Chodzi o stworzenie miejsca, w którym dziecko może samodzielnie się odnaleźć i nie jest zależne od mojej pomocy."

V: Inne pytanie, które mnie interesuje z osobistych powodów: Jak pogodzić samodzielność z 16-miesięcznym dzieckiem?
L: Trudno. Znalazłam się w samodzielności, gdy byłam na urlopie macierzyńskim. Czyli wszystko przyszło jednocześnie. Dla mnie pytanie brzmiało: jak uda mi się być matką, zachować siebie w centrum uwagi, pozostać częścią świata pracy i pogodzić rodzinę z pracą. Wtedy dla mnie logicznym następnym krokiem było znalezienie formy samodzielności. U nas jest tak, że dzięki opiece zewnętrznej stworzyłam sobie okno czasowe, w którym mogę pracować, ale też mam wyraźnie popołudnie, które spędzam z dzieckiem. Myślę, że każdy musi znaleźć dla siebie sposób, jak można w miarę zadowolić wszystkich. To jest u każdego zupełnie inne. Ważne jest, aby postrzegać to jako ciągły proces. To, co działało 3 miesiące temu, może teraz już nie działać i wtedy oczywiście są dni, w których muszę pracować cały dzień. Wtedy musi wkroczyć mój mąż. Tak każdy powinien znaleźć formę dla siebie. Jest to czasami bardzo wyczerpujące.
V: Tak, a ja przede wszystkim uważam, że ciągle trzeba zawierać kompromisy, które często wykluczają nas samych. Zazwyczaj znajdujemy kompromis dla dziecka, dla partnera, dla pracy, a to w najmniejszym stopniu nie obejmuje nas samych. Gdzie jest czas dla siebie? Czy znalazłaś na to rozwiązanie?
L: Nie, jeszcze nie naprawdę, szczerze mówiąc. To, co teraz ustaliłam, to kilka rutyn, które mam w ciągu dnia, na nie poświęcam czas. Kiedy wieczorem przygotowywałam się do snu, zawsze byłam w pośpiechu i robiłam to w ciągu 5 minut, bo myślałam "O nie, co jeśli maluch teraz się obudzi? Wtedy będę musiała do niego wrócić" Nie! To jest moja pół godziny wieczorem. Jeśli coś się dzieje z maluszkiem, zajmuje się tym mój mąż. Włączam sobie muzykę lub podcast i celebruję to. To jest mój czas z sobą. Myślę, że obecnie działa to tylko wtedy, gdy tworzę sobie małe wyspy w moim codziennym życiu, na których dbam o siebie.
V: Czy było coś, co cię jako świeżo upieczoną matkę szczególnie zaskoczyło? Coś, czego nikt ci wcześniej nie powiedział? Jest kilka rzeczy, przynajmniej tak myślę, ale coś, co chciałabyś szczególnie powiedzieć innej przyszłej matce: Hej, tego mi nikt wcześniej nie powiedział, ale ja ci teraz powiem!
L: Romantyzacja roli matki! Czyli ta myśl: Ach, idę na urlop macierzyński i będę wtedy w domu z dzieckiem, a kiedy będzie zmęczone, położę je i zaśnie. Nie.
V: A prawda jest taka?
L: Prawda jest taka: moje dziecko nie śpi, kiedy po prostu kładę je do łóżka. Jest tak zwanym "Contact Napper", dlatego nosiłam go w chuście przez rok. Cały dzień, przez cały dzień przy mnie. Ale jasne, każde dziecko jest inne, tylko to jest i pozostaje pracą. To jest piękna praca i dostaje się za nią niesamowicie dużo, ale jest też niezwykle męczące, aby przez cały dzień fizycznie dostosowywać się do innej istoty. Właściwie pożyczyłam swoje ciało na około rok i to mnie bardzo zaskoczyło.
V: Jeszcze raz wracając do mieszkania. Czy jest coś, co chcesz zmienić jako następny projekt? Coś, czego może jeszcze nie komunikowałaś? Coś, co masz na myśli, co koniecznie chcesz zrobić, co może niedługo zobaczymy u ciebie na Instagramie?
L: Tak, właśnie przekształcamy sypialnię i tutaj w domu też dużo się dzieje. Właściwie rozszerzamy naszą przestrzeń. Intensywnie pracuję nad pięknymi koncepcjami dla kolejnych pomieszczeń i to może pojawić się w najbliższym czasie.
V: Jesteśmy bardzo ciekawi. Dziękujemy, że mogliśmy tu być. To była wielka przyjemność, poznać cię osobiście.
L: Dziękuję wzajemnie. Jesteście wspaniali - to też trzeba powiedzieć. Tak miło jest poznać ludzi stojących za marką i produktem - które i tak już uwielbiasz - i nawiązać osobistą wymianę.
V: Tylko tyle możemy podpisać. Wielkie, wielkie dzięki.
L: Dziękuję.